Przestańcie grzeszyć, dobry Boże!
✝
Muszę na wstępie się do czegoś przyznać. Ludzie różnie to odbierają, ale… Mam słabość do francuskich komedii. I to z serii tych głupich. Wychowałam się na “Goście, goście”, “Wasabi: Hubert zawodowiec” czy jakimkolwiek filmie z Louis De Funes, on to już w ogóle jest moim idolem i ikoną z dzieciństwa. Dlatego “Za jakie grzechy, dobry Boże” nie było mi obce. A kiedy dowiedziałam się, że wychodzi kolejna część to byłam przeszczęśliwa. Bo w końcu kto nie chciałby zobaczyć kolejnej dawki rasistowskich żartów i nie zawsze przyzwoitych tekstów ze strony głównego bohatera?
Szczerze? Ja jestem za!
O ile naprawdę przez całe życie podnosi mi się ciśnienie w momencie kiedy ktoś zaczyna
O ile naprawdę przez całe życie podnosi mi się ciśnienie w momencie kiedy ktoś zaczyna
dyskryminować i obrażać inne nacje, religie, orientacje, cokolwiek... Lepiej nawet nie mówić jak
się wtedy zachowuję… To tutaj na szczęście naszego rasistę poskramia żona, która jest uosobieniem
dobra. W ogóle kobiety tutaj są piękne i wspaniałe, co bardzo mi pasuje.
Bardzo liczyłam na babski wypad i się nie zawiodłam.
Ale o czym jest film?
Tym razem Claude i Marie niedługo będą obchodzić czterdziestą rocznicę ślubu (podziwiam).
Dlatego ich córki postanowiły zrobić im niespodziankę i zaprosić na uroczystość...
Rodziców swoich mężów.
Dlatego ich córki postanowiły zrobić im niespodziankę i zaprosić na uroczystość...
Rodziców swoich mężów.
Naprawdę bałam się, że poznanie rodzin naszych wspaniałych mężczyzn będzie nieco nudne,
jednak tym razem szczerze się zaskoczyłam. Każdy z nich, choć nie byliśmy w stanie ich
zbyt dobrze poznać, miał jakiś charakter i dawało to jeszcze więcej komedii. Nie narzekam.
Tak jak w pierwszej części główną parą była najmłodsza córka i jej narzeczony tak teraz widać,
że twórcy postanowili dać na tapet postać Segoline i Chao. Tym razem niekoniecznie w szczęśliwej
sytuacji. Artystka i jej zazdrosny mąż, czy z tego może wyjść coś dobrego?
Jeszcze te sprzeczki między Davidem a Rachidem, którzy bez dwóch zdań są moim ulubionym duetem z filmu, czy czarnoskóry Jezus wzbudzający kontrowersje (no błagam, Jezus na pewno nie był biały, przestańmy żyć w bańce (na szczęście Pan Koffi wszystko dosadnie tłumaczy)).
Może to sentyment do bohaterów, może moja głupota, ale ja naprawdę uwielbiam takie kino i bawię
się na nim świetnie. No i jeszcze pasjonuje mnie francuska kultura i języka też trochę liznęłam,
dlatego czuję się w takich tematach jak ryba w wodzie.
się na nim świetnie. No i jeszcze pasjonuje mnie francuska kultura i języka też trochę liznęłam,
dlatego czuję się w takich tematach jak ryba w wodzie.
Komentarze
Prześlij komentarz