Wszystko wszędzie co tu się-
👀
Nie należę do osób, które miałyby wielkie wymagania co do filmów (i tak, będę to powtarzać za każdym razem). Chodzi o to, że naprawdę nie potrzeba wiele, żeby film mi się spodobał. Jednak z "Wszystko wszędzie naraz" jest zupełnie inaczej. Nie wiem czy to palce-parówki czy trofea w odbytach przeciwników, ale w tym filmie było tyle dziwnych rzeczy, które strasznie mnie do siebie zniechęciły. Może wpływ miało też to, że zabrałam ze sobą trzynastolatkę i odpalił mi się tryb odpowiedzialnego opiekuna.
Nie mówię, że film był zły, bo nie był, nie o to mi chodzi. To co tam zrobili było zrobione dobrze, przynajmniej dla mnie. Jednak panował tam taki chaos, że trwało to zwyczajnie zbyt długo. Żarty często były na tak niskim poziomie, że świat uznał to już za sztukę. Doceniam film, nie rozumiem niestety tak wysokich ocen. Może to ja nie znam się na symbolice współczesnego świata i to we mnie tkwi problem. Chciałabym dołączyć do grona ludzi zakochanych w tym dziele. Niestety nie mogę, może kiedyś, choć na razie nie planuję rewatchu. Nie zrobiłam też notatek ze skargami, nie było na to zwyczajnie czasu.
Na pewno nie było kiedy odetchnąć, bo akcja szybko się rozkręciła i trwała tak do końca. W pewnym momencie myślałam nawet, że koniec nigdy nie nadejdzie. Na szczęście udało się, obejrzałam całość.
Zostawię to na takim poziomie, bo technicznie nie mam żadnych uwag. Chciałabym rozumieć.
Bywajcie!
Komentarze
Prześlij komentarz