Mam słabość do wampirów
🧛
W końcu udało mi się wybrać na Morbiusa. Zabrzmiało to trochę jakbym szykowała to wyjście miesiącami, a prawda jest taka, że wybrałam ten film wczoraj rano.
Zanim zacznę właściwą część mojego narzekania i chwalenia to może najpierw porozmawiam o reklamach. Ostatnio stałam się koneserem półgodzinnego bloku reklamowego przed seansem w kinie i staram się zdążyć na wszystkie. Dziś na przykład byłam zupełnie na styk. Jakby na mnie czekali.
I nawiązując właśnie do tych reklam. Zastanawia mnie parę rzeczy. Między innymi czemu powstają kolejne części Jurassic World i wychodzi nowy Top Gun? Albo jakim cudem Doctor Strange będzie miał 2 godziny i 6 minut, skoro po zwiastunie widzę materiału na 3 godziny? Czemu tak działa świat?
Morbius
Jako fanka Marvela od co najmniej pięciu lat (ciężko się połapać, więc patrzę na premierę Homecoming) pragnę powiedzieć, że nie jestem zaskoczona, nie jestem zawiedziona, ale też nie do końca zadowolona. Pamiętam jak myślałam sobie, że muszę patrzeć na ten film jak krytyk. Jednak gdzieś przy 10. minucie o tym zapomniałam. Dopiero się uczę, każdemu się zdarza. Tak czy inaczej - nie znam konkretnego powodu mojej neutralności, bo gdy patrzę na poszczególne elementy filmu to jakoś się klei. Ludzie ładni, efekty ładne, żarty, jeśli już się jakieś pojawiły, zabawne. Pamiętam, że spodobał mi się moment kiedy dr. Morbius ćwiczył echolokację. W ogóle wszystkie te elementy związane z wampirzymi mocami jakoś przypadły mi do gustu, choć w jednym momencie miałam wrażenie, że Jared Leto zamienił się w nietoperza, a on tylko sobie latał wykorzystując nurty powietrza czy coś w tym stylu. Mroczny klimat to na plus, bo widać, że Marvel idzie w tym kierunku.
Chyba już wiem jakie kwestie mi nie do końca pasowały. MCU nie tworzy ambitnych projektów z przesłaniem, głębią i dramatami. To raczej luźne filmy na wieczory i chyba nikt nie uważa inaczej. Dlatego też nie jestem pewna czy powinnam się tego czepiać, ale relacja Morbiusa z tą doktor. To było takie na siłę. Przynajmniej z mojej perspektywy to wyglądało jakby twórcy dali jakąś losową kobietę i spiknęli ją z głównym bohaterem, bo przecież tak trzeba. Zero chemii między bohaterami, choć i tak wiemy, że zaraz się pocałują.
Fabuła była naprawdę przewidywalna, choć nie do końca trzymała się logiki. Zamysł na bohaterów bardzo ciekawy, jednak wykonanie średnie.
Pozostaje jeszcze ten Milo grany przez Matta Smitha. No miałam ochotę chłopa uderzyć. Zrobił dobrą robotę choć nie bardzo rozumiem jego celu w tym wszystkim.
Do tego cała ta historia, biochemia, nauka... Wydaje mi się, że tak jak zresztą zawsze, chcieli żeby to wszystko brzmiało mądrze. Nie znam się na naukach ścisłych i naprawdę mi do tego daleko (baaardzo daleko), ale odniosłam wrażenie, że to co mówią jest zwyczajnie bez sensu.
Teraz obejrzałam dwa zwiastuny. Jeden ostateczny, drugi sprzed pięciu miesięcy. Z tego co widzę to w ostatecznej wersji nie było 1/3 scen, które może jakoś rozjaśniłyby niektóre kwestie. Niezrozumiałe są też dla mnie sceny po napisach, ale może lepiej nie zdradzać nikomu tej niespodzianki.
Czy to najgorszy film MCU? Nie wiem, nie oglądałam wszystkich. Chociaż prawda jest taka, że bawiłam się lepiej niż na niektórych filmach z serii. Myślę, że ta cała negatywna krytyka stała się tak duża ze względu na oczekiwania jakie ludzie mieli. Ja dziś zobaczyłam zwiastuny po raz pierwszy, więc nie zawiodłam się. Zwyczajnie nie wiedziałam czego oczekiwać.
Na koniec pragnę również przypomnieć, że jestem zdecydowanie niewymagającym widzem.
Bywajcie!
Komentarze
Prześlij komentarz